Artykuł charakteryzuje postać ostatniego niezależnego władcy Konga Pedra V panującego w kluczowym dla dziejów Afryki początku ery kolonialnej. Był to okres znaczący dla całego kontynentu afrykańskiego, a w samym Kongo czas przekształceń gospodarczych i politycznych. Pedro V jako władca katolicki, którego korona pochodziła z rąk Portugalczyków, stanął w obliczu wielu decyzji politycznych. Z ograniczonym aparatem władzy, pozostając władcą „królestwa z umysłu”, pozycja Pedra V nadal była znacząca w społeczeństwie o silnym poczuciu jedności, stanowiąc jeden z elementów spajających rozdrobnione terytorium. Królestwo nieprzerwanie trwało na fundamentach wielowiekowej tradycji z królem, którego uznanie i moc umocowane były w katolickim kulcie sakralizującym władzę. Pod koniec XIX wieku do Konga przybywają protestanccy misjonarze British Missionary Society, co daje królowi nowe spojrzenie na sojusze, pozwala myśleć śmielej o uniezależnieniu się od Portugalczyków, którym zawdzięczał tron. Artykuł ukazuje Pedra V we własnej pułapce: chcąc zachować tron przyczynił się do kolonizacji swojego kraju, dobrowolnie uznając zwierzchność Lizbony w zamian za poparcie. Godnym uznania pozostaje jego trwanie przy katolicyzmie, bez względu na zmieniające się okoliczności i sojusze wewnętrzne i zewnętrzne. Oceniony przez współczesnych historyków jako dobry dyplomata i rozgrywający, potrafił odnaleźć się w nowych okolicznościach geopolitycznych, które Afryce zgotowali Europejczycy.